2005-08-24

Dzień 4

Najpierw zwiedziliśmy muzeum Cluny.




Średniowieczna puszka z piwem ;)

Potem udalismy się do Louvre'u. Siedząc przy nieczynnych fontannach pod piramidą spotkaliśmy lokalne szczury.

Potem ustawiliśmy się w kolejce do piramidy (widać ją z satelity!). Wydawała się groźna, ale po ok. 10min byliśmy już w środku. Potem kolejka do biletów, ale też szybko poszło. Wzięliśmy z informacji po planie i w drogę!


Poruszanie sie po tym muzeum nie jest taką łatwą sprawą - jest naprawde wielkie (np. na pierwszym piętrze dostępnych jest ok. 100 sal!). Dlatego dobrze jest cały czas mieć przy sobie plan Louvre'u i śledzić swoją trasę. Na szczęście miałem pod ręką Alicję, która świetnie się orientowała w terenie.

Na zwiedzanie Louvre'u zarezerwowaliśmy sobie dwa dni. Oczywiście w tym czasie nie można zobaczyć wszystkiego.. Ba! W tym czasie można tylko przejrzeć niewielki procent dostępnych zasobów.. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę i nie zatrzymywaliśmy się przy wszystkim, ale staraliśmy się zobaczyć jak najwięcej zdołaliśmy.

Po drodze zachaczyliśmy o Wenus z Milo. Głównie po to żeby zobaczyć te tłumy japończyków z małymi 10-megapixelowymi aparatami.

Japończycy troche nas zawiedli. Zapewne akurat oglądali Mona Lize. Zrobiliśmy fotke jak przykazał i poszliśmy dalej.

Nie robiliśmy zdjęć zbyt wielu obrazom, bo to bez sensu, ale przy rzeźbach trudno było się powstrzymać...




Wszyscy chcą być na zdjęciu:

Trudno było nie minąć tego obrazka:

Miejscami było więcej kierunkowskazów do Mona Lizy niż do wyjścia..

Tego dnia muzeum było długo otwarte i zaczęli wyrzucać dopiero ok 20. Zmierzyliśmy wtedy do pobliskiego wyjścia, które okazało się zamknięte. Postanowiliśmy pojść do głownego wyjścia, pod piramidą. Po drodze trafiliśmy do sal z Afryką i Azją.


Ponieważ większość zwiedzających już opóściła muzeum, sale te były praktycznie puste (mineliśmy może z 5 osób). Wtedy dopiero było świetnie.

Cała Afryka dla nas! W ciągu ok 30 min znaleźliśmy się już przy wyjściu..
Chwile później wyrzucali już siłą..