2005-08-26

Dzień 6

Spaliśmy dosyć długo. Pojechaliśmy do Centrum Pompidou. Alicja była bardzo zawiedziona, ze wiekszosc zeszlorocznych instalacji byla nie czynna z powodu remontu i reorganizacji. Dla mnie bylo genialnie. Widzieliśmy na przyklad takiego wielkiego gluta:
...I duzo innych rzeczy.
Chce miec takie radio:



Po wyjsciu z centrum skoczylismy na naleśnika. Idąc do metra zatrzymalismy sie przy fontannie, bo slonce ładnie świeciło.
Po Centrum Pompidou pojechaliśmy do Palais de Tokyo.. I znowu bylo doskonale - wszystko bez wyjatku mi sie podobało...

W innym miejscu stal tv gdzie lecial film z tym chlopkiem opowiadajacy o tym jak poszedl do szkoly i dzieci sie troche z niego nabijały... Dalej stały dwie rzeźby - pana i pani. To jest pan:
Moze na zdjeciu tego dobrze nie widac, ale on robi złotą kupę. Na przeciwko niego była pani która też robiła kupę... To było takie o czlowieku.

Poszlismy do metra. Musielismy sie gdzies tam przesiasc. Niestety pan w metrze powiedzial, ze jest awaria i trzeba dlugo czekac az naprawia. Postanowilismy pojsc na inna linie. Mielismy przy okazji maly spacer.

W koncu dotarlismy do domu. Zjedlismy kolacje. Kupilismy wino i ruszylismy pod wieżę Eiffela. Usiedlismy na trawniku i obejrzelismy pokaz lampek choinkowych. Co 5min ktos nam krzyczal do ucha: "blink-blink! hot prize!". Po lewej 3 gosci cwiczylo jakies brejkdensy. Wszyscy swietnie skakali - Jeden byl wyraznie najlepszy.. Naprawde byli niezli! Po prawej czterech nastoletnich kanadyjczykow podrywajacych trzy skandynawki. Bardzo wrzeszczeli - w koncu umowili sie na jakies palenie trawy i sobie poszli. Gdy wino sie skonczylo zrobilismy spacer przez most, Trocadero, a nastepnie Champs-Elysees by night - najdrozsze kluby w Europie... hm.. moze innym razem ;). Wycieczke zakonczylismy Łukiem Triumfalnym - niestety juz zamknietym. Wskoczylismy do metra i wrocilismy do domu.