2005-08-28

Dzień 8

Rano czyli około 14 pojechalismy na cmentarz Pere Lachaise. Pan, który sprzedał nam plan cmentarza, powiedział po polsku "dziękuję", a pod koniec nawet "do wiedzenia" :).
Słyszalem, ze ten cmentarz jest wielki, ale on jest ogromny! Czasem nawet z planem trudno trafic gdzie sie chce, bo uliczki sa bardzo podobne, a groby gęsto upakowane.
Bylismy miedzy innymi u Morrisona, Chopina, Edith i u rodziny Fournierów - kimkolwiek byli. Błądzac miedzy grobami robilismy tez za okoliczna informacje i mowilismy ludziom jak trafic do Morrisona i Chopina.









Gdy mielismy juz dosc, przejechalismy metrem caly Paryż, az do dzielnicy przyszlosci - La Defence. Wszystko tam takie szklane i nowoczesne.. Maja tam szklany łuk Triumfalny z widokiem na ten prawdziwy.
Bylo bardzo ciepło - ok 30*C. Przez to, ze wszystko tam jest takie szklane czasem rzucalismy nie jeden a dwa cienie.










Wszystko fulkolor, ale zachcialo nam sie jesc. Byla niedziela, a w okolicy nic poza Quickiem nie bylo otwarte. Przekonalismy się, że daja tam gorsze jedzenie niz w Macu - tak to jest mozliwe! Moze i w Macu wcale nie jest zdrowiej, ale przynajmniej hamburgery mają tam jakis smak.
Pozwiedzalismy jeszcze chwile i wyruszlismy do dzielnicy łacinskiej, bo wiedzielismy gdzie znajdziemy tam otwarty sklep. Postanowilismy zaszalec i kupilismy wino za ponad 12€. W domu, po otwarciu wina okazalo sie, ze jest zepsute. Przypomnielismy sobie, ze przeciez zupelnie obok nas jest sklep u Husajna, ktory zawsze jest otwarty. Kupilismy tam kolejne wino - bylo bardzo dobre :). (U Husajna - to taki maly sklepik, ktory jest codziennie i do pozna otwarty, a wlasciciel bardzo przypomina Husajna - niestety jest tam stosunkowo drogo)